Od zawsze lubiłam rośliny i kolekcjonowałam je na okiennych parapetach ustawiając doniczki w tak zwanym dwuszeregu. Już jako dziecko, nie mając o kwiatach zbyt dużego pojęcia przynosiłam niektóre znalezione podczas zabawy okazy do domu. Nie tylko je pielęgnowałam i podziwiałam, ale również próbowałam z nimi eksperymentować, na przykład robiąc z nich perfumy. Nie muszę chyba nikogo przekonywać, że z marnym skutkiem. Zresztą perfumy o zapachu tzw. anginki (kto jeszcze pamięta tę roślinkę?) szału nie zrobią.

Bardzo cieszy mnie panująca obecnie moda na ukwiecanie naszych domów, ale i tu można przesadzić i zamiast ładnego wnętrza zyskać bałagan i dodatkową pracę. No chyba, że jesteśmy jak Summer Rayne Oakes – absolutnie nastawieni na całkowite otoczenie się roślinami. Kto nie zna Summer a jest zainteresowany tematyką „indoor jungle” powinien obejrzeć jej vlogi czy zajrze na Instagram. Amerykańska modelka jest znana z tego, że zamieniła swoje ponad 100 metrowe mieszkanie w Brooklynie w prawdziwą dżunglę. Jej kolekcja ponad 500 roślin wymaga codziennej około półgodzinnej opieki i jest naprawdę imponująca. Więcej znajdziecie w krótkim filmie (po angielsku) klik.

Jakich błędów uniknąć przy ozdabianiu naszych wnętrz roślinami?

Przede wszystkim postaw na jakość a nie ilość. Jeżeli naprawdę podoba nam się konkretna roślina to polecam kupienie dużego ładnego okazu. Pomimo, że będzie on droższy to od razu ozdobi nasze mieszkanie czy dom.

Kupując tańsze i mniejsze sadzonki nie mamy gwarancji, że roślina przetrwa zmianę miejsca lub transport. Zwłaszcza jeśli kupujemy je online. Mi zdarzyło się kupić pięć roślinek przez Internet. Tylko dwie z nich przeżyły transport. Te połamane czy zgniecione wyglądają marnie, a jednak szkoda ich wyrzucić. Poza tym kupując małą roślinkę, w zależności od jej gatunku, naprawdę ładny okaz możemy uzyskać po kilku lub kilkunastu latach uprawy. A i efekt jest nie zawsze okazuje się taki, o jakim myśleliśmy.

Zanim kupimy konkretną roślinę dobrze jest sprawdzić czy mamy dobre warunki do jej hodowli. Nie kupujmy roślin pod wpływem chwili, bo tylko niepotrzebnie wydamy pieniądze. Najlepiej jest poszukiwać roślin pod konkretne miejsce w naszym domu. Oprócz zapotrzebowań środowiskowych weźmy również pod uwagę cechy rośliny takie jak kolor liści, kwitnienie czy owocowanie, nasłonecznienie naszego mieszkania oraz to czy ładnie wkomponuje się z innymi przedmiotami, które już posiadamy. Gdy jedyną ozdobą są kwiaty, które pojawiają się raz w roku (jeśli nam się poszczęści) na dwa tygodnie, to czy naprawdę jest sens jej posiadania?

Kupowanie dużych ilości mniejszych roślin to również problem przesadzania i przechowywania doniczek. A wiadomo każdy  rozmiar może się przydać. Nie mam możliwości schowania doniczek i podstawek w piwnicy czy garażu, więc regularnie co najmniej dwa razy w roku robię przegląd i pozbywam się co najmniej połowy z mojej kolekcji. Oczywiście nie mam tu na myśli osłonek, a same plastikowe doniczki w których kupujemy rośliny.

Zdaniem podsumowania – nawet jeśli pragniemy popłynąć z prądem „urban jungle” dobrze jest wcześniej zaplanować wybór roślin oraz miejsce, w którym najlepiej będą one zdobić nasze wnętrza.

 

Ewa