Zima to najlepszy czas by zadbać o cerę za pomocą kwasów. W moim przypadku  jest to najbardziej skuteczna metoda na przywrócenie jej blasku i pozbyciu się wszelkich niedoskonałości. Szczególnie tych, które pojawiają się podczas letnich wakacji w ciepłych krajach oraz godzinach spędzonych w samolotach i na lotniskach. O ile opalona skóra wygląda ładnie,  po kilku tygodniach ukazuje się obraz nędzy i rozpaczy. Kwasy są różne i niektóre z nich możemy stosować nawet w lecie. Jednak te, których ja używam nie zaliczają się do tej kategorii.

Kwasy stosuję już od kilku lat. Zdarza mi się skusić na kurację w salonie kosmetycznym, ale przede wszystkim stosuję zabiegi domowe. Znam moją skórę i jej reakcję na różne rodzaje i stężenia kwasów. Jeśli nie jesteś pewna reakcji swojej skóry to zdecydowanie polecam oddanie się w ręce kosmetologa, który doradzi dobór kwasu i siłę jego działania. Jeżeli wizyta w gabinecie kosmetycznym nie jest dla Ciebie dobrą opcją, a bardzo chciałabyś spróbować kwasów to polecam zakup kosmetyków z ich zawartością. Krem czy tonik o niższym stężeniu i w ten sposób bezpiecznie możemy przetestować kwas, który nas interesuje. Tutaj mogę polecić na przykład krem na noc firmy Pharmaceris z 5% kwasem migdałowym. U mnie już po kilku dniach stosowania krem zaczął delikatnie złuszczać naskórek.

Kwasy stosowane w kosmetologii dzielą się na AHA, BHA, LHA i PHA. Pierwsze z nich przenikają do głębszych warstw skóry i oczyszczają pory. Jest to moja ulubiona rodzina kwasów, w której znajdują się między innymi kwas migdałowy, mlekowy i jabłkowy. W małych stężeniach działają nawilżająco, a w dużych złuszczająco.

BHA to kwas salicylowy, o działaniu podobnym do grupy AHA. Działa również przeciwzapalnie i jest stosowany w przypadku osób z cerą trądzikową.

Grupa kwasów LHA i PHA to ta o delikatniejszym działaniu na skórę. Stąd też są one stosowane u osób z cerą wrażliwą lub atopową. Niestety nie testowałam żadnego z nich, dlatego też nie będę się wypowiadała na ich temat.

 

Od kilku już lat stosuję kwasy firmy SR- SKINCARE i zdecydowanie mogę je polecić. W ich ofercie znajdziecie kwasy: migdałowy, glikolowy oraz salicylowy. W paczce znajduje się również neutralizer i mały pędzelek do zabiegu lub płatki kosmetyczne ( w zależności od zamówionego kosmetyku).

Obecnie testuję również 40% kwas pirogronowy firmy IdealDerm, o którym pojawi się osobny wpis.

 

Jeżeli jesteś zainteresowana tematyką kwasów i dogłębnym ich działaniu, również z punktu widzenia chemii oraz chcesz zobaczyć jakie efekty daje leczenie cery problematycznej polecam zajrzeć na bloga http://ervish.blogspot.com/.

Oprócz wielu ciekawych informacji dotyczących samych kwasów, znajdziesz tam również przepisy na domowe kosmetyki.

Bardzo dobre informacje o kwasach można również znaleźć na blogu Ewy Szalkowskiej http://www.ewaszalkowska.com/2018/03/kompendium-wiedzy-o-kwasach.html.

Kwasy możesz kupić np. tu: https://www.zrobsobiekrem.pl/ czy biochemiaurody.com

Artykuł nie jest sponsorowany.

 

 

Ewa